„To co niewątpliwe i jednoznaczne w jego twórczości jest zarazem żenująco skromne. Bez mała tyle: kochał małe miasteczka i bał się śmierci. A poza tym las sprzeczności i powikłań”.
W liryce Czechowicza ślady tradycji są dość rozległe. Poeta świadomie ciążył w stronę ciemnego romantyzmu i symbolizmu. Z symbolizmem łączył go kosmiczny charakter poezji, poszukiwanie głębszych znaczeń, szukanie „dna” każdej rzeczy, świadoma niejasność, a także przeciwstawienie koszmaru codziennej egzystencji światu wyższemu, uznanie poety za kreatora, twórcę nowych światów, wtajemniczonego. Innymi cechami była obsesja śmierci, postawa mitotwórcza i magiczna, poddanie utworu muzycznemu porządkowi rzeczy.
Solidarność z awangardą nie odnosiła się do określonych norm czy zasad, ale do postulatu nowej poezji, współmiernej do skali przeżywanej sytuacji historycznej. Awangarda krakowska, nawet jeśli uznawała awangardyzm Czechowicza, uważała go za skażony, heretycki i odstępczy. Z pewnością był programowym przeciwnikiem Skamandra. Opowiadając się jednak za walką o nową poezję – odważną i zdobywczą – Czechowicz zachował pełną swobodę działania i wyboru tradycji czy środków poetyckiego wyrazu.
Wśród twórców poprzedzających go epok odnaleźć można cechy wspólne z poezją Słowackiego – wizyjność, która skłaniała do budowy makrokosmosu, poezją Norwida – wiara, że poezja wyraża sprawy metafizyczne człowieka i za dosłownym znaczeniem ukrywają się inne, odczytywane według symbolicznego klucza. Nawiązanie do pejzażu prowincjonalnego, ludowej śpiewności i sielskości zbliżał się do poezji Lenartowicza. Istotny jest także wpływ Micińskiego (mroczny bizantyzm) i Wyspiańskiego (waga tradycji antycznej i jej splot ze współczesnością, sprawy narodowe – wizje i mity).
Czesław Miłosz:
„Dla Czechowicza poezja była konieczna i przez nią przezwyciężał nacisk świata, świadomie rezygnując z wielu danych pisarstwa, byle utrzymać to, co leżało w jego mocy. Przez to wygrywał, przegrywając, co jest zapewne klasyczną formułą sztuki pióra. Powracałem uparcie do tła, żeby nie pominąć jego niepokoju czy wyrzutu sumienia, że był tylko artystą kameralnym i niczego nie mógł odwrócić (a przecie bywają pisarze władczy). Jedynie pokazując opór, jaki napotyka czyjś los, oddaje się sprawiedliwość. Nie wieszcz, nie jeden z tych, co wskazują drogę narodom na pokolenia, leży na lubelskim cmentarzu. Uczciwy poeta. Niech okrywa jego grób <>”.